Na naszej witrynie stosujemy pliki cookies, które wysyłamy w celu dostosowywania treści i ułatwiania Państwu nawigacji. Można w używanej przeglądarce zmienić ustawienia dotyczące cookies i je zablokować. Więcej informacji na stronie "Polityka prywatności".
jesteś tu:strona głównakatalogi TUI Austria Karyntia (lato) Schönblickco wybrać?
Biuro Podróży TU I TAM - TUI Centrum Podróży pełna oferta TUI Poland, TUI Deutschland, TUI Cars, TUI Ferienhaus last  minute z wylotami z Niemiec hotele, transfery, wycieczki i samochody z wyszukiwarki Bedsonline luksusowe hotele z katalogów Airtours hotele z sieci RIU oferty Business Travel Club obozy i kolonie krajowe i zagraniczne z oferty Almaturu najlepsze wycieczki objazdowe po Włoszech z oferty Mediterraneum oferty onholidays, specjalistów od Bułgarii, Rumunii i Grecji Biuro Podróży TU I TAM - TUI Centrum Podróży
strona główna katalogi letnie i zimowe TUI last minute TUI bilety lotnicze golf forum TU I TAM wycieczki zapytaj o oferte
Ważna informacja
Uprzejmie informujemy, że z powodu niezwykle ważnych spraw osobistych, zostaje zawieszony serwis internetowy Biura Podróży TU I TAM.
Przepraszamy.
 
forum dyskusyjne
strona główna
wskazówki
obowiązkowe kaski
co wybrać?
informacje o regionie
informacje o miejscu
poczytaj i wpisz
zaloguj się

Co wybrać, by się nie rozczarować?


Tym, którzy zastanawiają się nad wyborem, prezentujemy przegląd nowości alpejskich tras narciarskich. Dzięki inwestycjom zmienia się oferta znanych miejscowości, pojawiają się nowe wyciągi, przybywa armatek śnieżnych. Jednak pomimo nakładów niżej położone ośrodki często przegrywają z wyżej położoną "konkurencją" z powodu zbyt ciepłych ostatnio zim. Inwestycje powodują też, że skraca się wprawdzie czas oczekiwania na wyciąg, niebezpiecznie za to wzrasta zatłoczenie stoków i nartostrad.

Austria
Kraj Salzburski
Kaprun-Zell am See (130 km tras) to najczęściej odwiedzany przez Polaków rejon narciarski w Austrii. Na Kaprun (785 m n.p.m.) kładzie się cieniem wspomnienie tragicznego pożaru podziemnej kolejki przed dwoma laty, ale cóż, życie toczy się dalej. Austriacy postanowili nie odbudowywać "kreta", a w jego miejsce zbudowali Gletscherjet, nową 15-osobową gondolkę.
W poprzednim sezonie docierała ona tylko do połowy stoku, do miejsca zwanego Langwiedboden, skąd dalej w górę woził narciarzy tylko 4-osobowy wyciąg krzesełkowy. Dlatego powstawały tam gigantyczne ogonki.
Od 19 października to "wąskie gardło" w dostępie na lodowiec Kitzsteinhorn zostało wyeliminowane. Gletscherjet dociera już bowiem do Alpincenter, skąd prowadzą liczne wyciągi na patelnię Kitzsteinhornu. Wiele z nich to nadal, niestety, niewygodne orczyki. Pamiętać też trzeba, że w styczniu i na początku lutego, gdy w Polsce są ferie, temperatura na Kitzsteinhornie spada niekiedy do minus 25 stopni C.
W niżej położonym Zell am See (755 m n.p.m., na dole często nie ma śniegu) zamieniono już w poprzednim sezonie uciążliwy orczyk Hahnkopflift na wyciąg krzesełkowy, dzięki czemu szybciej i wygodniej można się dostać na szczyt Schmittenhoche. W nowym sezonie z radością z pewnością powitane będą ruchome schody, eliminujące strome podejście do kolejki linowej, prowadzącej z miasta bezpośrednio na Schmittenhoche.

Polacy często odwiedzają leżący kilkanaście kilometrów od Zell am See Saalbach-Hinterglemm (1003 m n.p.m., 200 km tras). Dużo tam łagodnych stoków, co dobre jest dla początkujących i średnio zaawansowanych narciarzy oraz dla "połykaczy" narciarskich kilometrów.
Stoki opadają zwykle w kierunku południowym. Opalenizna dzięki temu lepsza, ale warunki jazdy na nartach często trudne (ciężki śnieg i muldy). Saalbach-Hinterglemm to bardzo rozciągnięta miejscowość, co sprawia, że do wyciągów bywa dość daleko. Nowością nadchodzącego sezonu jest zastąpienie gondolką powolnej kolejki linowej na Schattberg Ost. Zmiana ta powinna wyeliminować korki.

Wśród Polaków popularny jest także Schladming, ale i ten ośrodek położony jest dość nisko (745 m n.p.m.), co nie gwarantuje dobrego śniegu przez cały sezon. Zaletą jest jednak możliwość - od ubiegłego sezonu - poruszania się z tym samym ski-passem po całym obszarze Amade: od Schladming na wschodzie przez Flachau i Zauchensee, po Bad Gastein na zachodzie. Razem 30 ośrodków i 275 wyciągów. To dobre rozwiązanie dla tych, którzy każdego dnia chcą szusować gdzie indziej.
W samym Schladming (167 km tras) są cztery góry (najbardziej znana to Planai), "sprzężone" ze sobą gęstą siecią wyciągów. Większość stoków opada w kierunku północnym, co oznacza, że zimą jest dużo cienia i zimno.

Wspomniany Bad Gastein ma tę zaletę, że jest wyżej położony niż Schladming (1080 m n.p.m.) i ma w ofercie trasy (w sumie 200 km) sięgające do 2685 m n.p.m. Są tam też lepsze warunki śnieżne. Tereny narciarskie doliny Gastein rozciągają się na pięciu górach, z których - co jest wadą - tylko dwie są ze sobą połączone wyciągami. Spędzający tam urlop narciarze skazani są więc na ogół - co nie jest wygodne - na korzystanie albo z własnego samochodu, albo ski-busu. Właśnie ze względu na uwarunkowania komunikacyjne na kwaterę lepiej wybrać nie Bad Gastein, ale leżące trochę niżej (840 m n.p.m.) Bad Hofgestein. Tam jednak uciążliwy może być tłum narciarzy oczekujących na zabranie się starą kolejką linową na Schlossalm. Innym wąskim gardłem był stary, trzyosobowy wyciąg łączący Schlossalm ze Stubnerkogel. Od nowego sezonu zastąpi go nowa, szybka "kanapa".

Tyrol
Pierwszym większym - jadąc z Polski - tyrolskim ośrodkiem jest Kitzbuehel (760 m n.p.m., 160 km tras) z leżącym obok Kirchbergiem. Rejon ten często można znaleźć w ofertach polskich biur podróży. Ale wybierając się do Kirchbergu czy do Kitzbuehel, pamiętać trzeba, że na tamtejszych stokach są często kłopoty ze śniegiem. Obie miejscowości dużo inwestują w armatki śnieżne, ale to nie zawsze pomaga. W nowym sezonie dwa newralgiczne orczyki w rejonie Jochberg i Pass Thurn zastąpią 6- i 8-osobowe "krzesełka".

Z tyrolskich ośrodków w Polsce najbardziej znana jest mająca najwięcej do zaoferowania dolina Ziller. W Zillertalu trzeba jednak się liczyć z codziennymi dojazdami i marszami w butach narciarskich do dolnych stacji kolejek linowych. W rozciągniętej na kilkadziesiąt kilometrów dolinie Ziller najlepszym miejscem do zakwaterowania jest położone mniej więcej w jej środku Mayrhofen (630 m n.p.m., 143 km tras). Mayrhofen to zarazem najdroższa z miejscowości tej doliny. Plusem jest jednak, że wszystkie tereny doliny Ziller można penetrować, korzystając z jednego ski-passa.

W bezpośrednim sąsiedztwie Mayrhofen są dwa oddzielone od siebie tereny narciarskie - Ahorn i Penken. Tak naprawdę liczy się tylko ten drugi, połączony od ubiegłego sezonu z następnym terenem Rastkogel-Eggalm nową kolejką linową i 6-osobową "kanapą". Penken to dobry teren dla początkujących i średnio zaawansowanych. Nie ma tu zbyt wielkiej oferty dla najlepszych narciarzy. Mankamentem jest poranny tłok przy wjeździe na Penken i popołudniowy w drodze powrotnej. Na dół można się dostać jedynie gondolką.

Największą narciarską atrakcją doliny Ziller jest leżący na jej końcu lodowiec Tux, pół godziny jazdy ski-busem lub samochodem z Mayrhofen. Zakwaterowanie bezpośrednio przy Tuksie (1500 m n.p.m.) eliminuje wprawdzie codzienne dojazdy na lodowiec, ale wydłuża czas dostania się na inne tereny doliny Ziller. Góry otaczające lodowiec zwykle nie dopuszczają słońca na dno doliny.
Po podróży ski-busem zostaje już tylko wjazd na górę. Jeszcze dwa lata temu, aby dostać się na szczyt lodowca (Gefrorene Wand, 3250 m n.p.m.), trzeba było stracić około 40 minut. Czas podróży skrócił się do połowy po uruchomieniu trzeciego odcinka Gletscher-busa, 24-osobowej gondolki.

Dobrym pomysłem na kwaterę w dolinie Ziller jest wybór położonego kilkanaście kilometrów przed Mayrhofen i znacznie tańszego Zell am Ziller. Do jazdy na lodowiec Tux czy na Penken trzeba wprawdzie dołożyć jeszcze pół godziny (biegnącą doliną kolejką wąskotorową), ale Zell ma swój własny, niezły teren narciarski, od trzech lat połączony wyciągami z oddalonym o ponad 30 kilometrów terenem Gerlos-Koenigsleiten.

Na narty można wybrać się także do samej stolicy Tyrolu, czyli do Innsbrucku. To dobry wybór dla tych, którzy chcą połączyć jazdę na nartach ze zwiedzaniem i z zakupami. Innsbruck ma wiele różnej klasy hoteli, a wokół miasta jest siedem terenów narciarskich, w tym lodowiec Stubai. Aby się na nie dostać - są ski-busy - trzeba jednak stracić nie mniej niż godzinę czasu.

Rzadko odwiedzanym przez Polaków tyrolskim regionem jest dolina Oetz. Mniej więcej w jej połowie leży Soelden (1380 m n.p.m., 141 km tras), gdzie od kilku lat odbywa się inauguracja narciarskiego Pucharu Świata. Tereny Soelden obejmują dwa małe lodowce Rettenbach i Tiefenbach, co gwarantuje dobry śnieg do wiosny. Soelden oferuje też bogate życie apres-ski, co dla poszukujących ciszy po nartach może być uciążliwe. O Soelden nie bez powodu mówi się, że jest austriacką Majorką.
Na końcu doliny Oetz jest jeszcze jedna narciarska atrakcja - położony na wysokości aż 1930 m n.p.m. Obergurgl. Tereny narciarskie (110 km) sięgają tam wysokości 3038 m n.p.m. Obergurgl jest jednak dość drogą, jak na austriackie standardy, miejscowością. Nie ma ona, poza nartami, wiele do zaoferowania. Najlepiej wybrać się tam na jednodniową wycieczkę z Soelden (ski-bus kursuje co godzinę). Mankamentem jest jednak konieczność wykupienia osobnego ski-passa.

Zachodnia Austria
Najmniej znane są w Polsce ośrodki narciarskie zachodniej części Austrii - Lech-Zuers (1450 m n.p.m.), St. Anton (1305) i Ischgl (1400 m n.p.m.). Wszystkie trzy należą do najdroższych w Alpach, co wynika raczej z mody niż bogactwa ich oferty narciarskiej.

Najdroższy jest Lech, z racji upodobania do tego miejsca wśród członków brytyjskiej rodziny królewskiej. Najnowsze przewodniki angielskie ostrzegają jednak przed zbyt głośno zachowującymi się tamÉ Rosjanami. Jeśli chodzi o narty (260 km tras), najmniej mogą być z tego miejsca zadowoleni początkujący oraz bardzo już zaawansowani narciarze. Dla pierwszych niebieskie trasy są zbyt strome, dla drugich czarne zbyt łagodne.

St. Anton (260 km tras) dzięki inwestycjom poczynionym w ostatnich latach przed mistrzostwami świata w 2001 roku ma bardzo nowoczesną bazę narciarską. Fama ta powoduje jednak, że tamtejsze stoki są bardzo zatłoczone. Z kolejkami do kolejek trzeba się liczyć zarówno rano, jak i na stokach w ciągu dnia. Tereny narciarskie opadają na południową stronę, co powoduje, że nawet przy tak dużej wysokości (tereny narciarskie sięgają 2650 m n.p.m.) jakość tras pozostawia wiele do życzenia. Sama miejscowość jest rozciągnięta w dolinie - narciarzy czeka więc sporo chodzenia i dojeżdżania.

I wreszcie Ischgl, którego tereny narciarskie w masywie Silvretta sięgają 2870 m n.p.m. i obejmują także szwajcarskie Samnaun. Razem 200 km tras, dobrych zwłaszcza dla średnio zaawansowanych narciarzy. W tym roku uruchomiony tam będzie nowy wyciąg krzesełkowy z Idalp na Pardatschgrat. Atrakcją Ischgl jest możliwość dokonania wolnocłowych zakupów w Samnaun (uwaga na celników na stoku). Z tego też powodu Ischgl, podobnie jak Soelden, uchodzi za jeden z najgłośniejszych austriackich ośrodków narciarskich.

Dominika Bień i Krzysztof Bień
Rzeczpospolita z 6.12.2002 r.

drukuj stronę wyślij link

  Szukasz informacji o ciekawych wyjazdach, nowościach, promocjach i ofertach "last minute"?
  Wpisz swój adres e-mail. Przyślemy Ci newsletter, a w nim coś naprawdę interesującego.

zapisz    wypisz
 strona 
 główna 
|
 last 
 minute 
|
przeloty
czarterowe
|
 rozkład 
 lotów 
|
rezerwacja
hotelu online
|
 podróże 
 z golfem 
|
polityka
prywatności
|
 regulamin 
 forum 
|
 mapa 
 serwisu 
|
 kontakt 


Biuro Podróży TU I TAMTU I TAM na Facebooku     TU I TAM na Twitterze



© KR Public Relations 1998-2015 partner serwisu - FirmenDeutschland.de